Sopot - oporna Grażyna
Z Sopotem wiążą się niejedne moje wakacje, ale te ostatnie były absolutnie najbardziej odjechane. W hoteliku
Sopot było bardzo dużo gości i z trudem dostaliśmy miejsca. Wcześniej przez telefon powiedziano nam, że rezerwacja jest niemożliwa, ale na miejscu okazało się, że są jeszcze wolne dwa pokoje. I całe szczęście, bo nie poznalibyśmy super dziewczyn. Moi kumple po prostu byli prze szczęśliwi, że trafiliśmy na zgrupowanie młodych siatkarek z Poznania. Dziewczyny jedna w jedną jak łanie. Najczęściej były bardzo zajęte, bo trener gonił je do ćwiczeń, ale wieczorki mieliśmy dla siebie. Mój kolega Radek tym razem w Sopocie poznał nawet swoją miłość. Śmialiśmy się troszkę z niego, ale przecież te sprawy są bardzo poważne, więc daliśmy mu w końcu spokój. Na początku nie szło mu tak, jak by chciał. Potem jednak Grażyna dała za wygraną. My też skorzystaliśmy z obecności dziewczyn. Wygłodniałe chłopaki ze Śląska i samotne, wolne dziewczyny. Działo się, oj działo. Sopot kojarzy mi się od tej pory z tamtymi wakacjami. Żeby następne były podobne.